Aktualności

Szpitale zostają, ale bez chirurgii? Radni pytają o przyszłość oddziałów w Pionkach i Iłży

25.09.2026
Szpitale zostają, ale bez chirurgii? Radni pytają o przyszłość oddziałów w Pionkach i Iłży

Władze powiatu zapewniają, że szpitale w Pionkach oraz Iłży nie są likwidowane, zamierzają również przekazać im po ok. 10 mln zł z budżetu powiatu na spłatę zadłużenia. Podczas sesji Rady Powiatu w piątek, 25 września radni pytali jednak  czy oddziały chirurgii pozostaną i co stanie się z jej pacjentami oraz personelem. Po miejscami burzliwej dyskusji padła propozycja wspólnego wyjazdu do Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia z petycjami mieszkańców.

Punktem wyjścia były sprawozdania z sytuacji ekonomiczno-finansowej obu szpitali, ale jeszcze za 2025 rok. Rada Powiatu ma obowiązek procedować takie sprawozdania. Starosta Waldemar Trelka podkreślał jednak, że od tamtego czasu warunki działalności placówek wyraźnie się pogorszyły. Przytoczył również wyniki szpitala w Pionkach: 1,94 mln zł zysku w 2022 roku, 517 tys. zł zysku w 2023 roku, 612 tys. zł straty w 2024 roku i 8,34 mln zł straty w 2025 roku. Po siedmiu miesiącach 2026 roku strata wynosiła już około 7 mln zł.

Potrzeba 20 milionów

– Dyrektor jest ten sam, oddziały są te same, ale drastycznie wzrosły koszty stałe, a finansowanie z NFZ za tym nie nadąża – mówił starosta, wskazując, że nawet wzrost liczby wykonanych świadczeń nie gwarantuje szpitalowi poprawy wyniku. Według niego problem tworzą niskie wyceny części procedur medycznych i brak zapłaty za nadwykonania przez NFZ.

Przekonywał, że kolejne pieniądze powiatu – około 20 milionów złotych, po 10 dla każdego ze szpitali – zostaną przyznane w październiku, ale będą przede wszystkim na spłatę zaległych rachunków, zakup leków i utrzymanie bieżącej działalności, a nie na utrzymanie oddziałów.

Pionki: nowy szpital powoli upada

Radna Kamila Kaczorowska sprzeciwiła się planowi zakończenia działalności chirurgii w Pionkach. Pytała, co stanie się z pacjentami i personelem oraz dlaczego nie wykorzystano w większym stopniu propozycji rozwoju oddziału, przedstawianych przez zastępcę dyrektora do spraw medycznych. Jej zdaniem po zbudowaniu nowego kompleksu szpitalnego ograniczenie działalności zabiegowej byłoby szczególnie dotkliwe dla mieszkańców.

– Dzisiaj te deklaracje zderzyły się z bardzo brutalną rzeczywistością, gdzie nowoczesne mury, oddane z pompą do użytku, mają zostać pozbawione serca, kluczowego działu zabiegowego. I zamiast odpowiedzialnego rozwoju funduje się nam metodę najprostszą, najbardziej niszczącą: likwidację świadczeń, redukcję personelu, zwolnienia wykwalifikowanej kadry – czytała z kartki radna Kamila Kaczorowska.

Starosta Waldemar Trelka po raz kolejny, w sposób rzeczowy i merytoryczny, tłumaczył jak wygląda sytuacja małych szpitali w całej Polsce, że są powiatowe tylko z nazwy, bo tak naprawdę to samodzielne podmioty, które bez pożyczek z powiatu upadłyby już kilka lat temu.

– Za leczenie pacjentów powinien płacić Narodowy Fundusz Zdrowia. Tymczasem nasze szpitale wykonują świadczenia, których koszty nie są w pełni pokrywane przez państwo, ale to od powiatu oczekuje się dokładania kolejnych milionów. W ten sposób dla mieszkańców, ale i rządu to powiat staje się winny tej sytuacji, jest tym kozłem ofiarnym, chłopcem do bicia. Na to się nie zgadzamy, bo pomagamy naszym szpitalom, ale nie możemy bez końca finansować NFZ z pieniędzy przeznaczonych na inne zadania i potrzeby mieszkańców. Nie jednak pozwolę na dalsze zadłużanie się szpitali bez kontroli, bo długi mogą ostatecznie zagrozić istnieniu całych placówek. Jeśli NFZ zapewni pieniądze na bieżące leczenie i na kolejne lata, będzie można cofnąć zamiary dotyczące likwidacji oddziałów i cofnąć wypowiedzenia. O takie rozwiązanie cały czas walczymy, szukamy finansowania, ale tak naprawdę powiat nie jest partnerem do dyskusji z NFZ – powiedział starosta.

.Radny Marcin Alot z Pionek, który poparł stanowisko Rady Społecznej o przekształceniu oddziału chirurgii szpitala w Pionkach mówił, że była to dla niego trudna decyzja. Tłumaczył ją potrzebą utrzymania całej placówki.

– Głosowałem w radzie społecznej za poparciem decyzji dyrektor szpitala i tego głosu się nie wypieram. Wiem, jak trudno mieszkańcom Pionek pogodzić się z myślą o utracie chirurgii. Mnie również zależy na tym oddziale, ale muszę patrzeć na cały szpital. Kiedy placówka się rozwijała, byliśmy z panią dyrektor ramię w ramię. Dziś, kiedy musi podejmować najtrudniejsze decyzje, nie mogę się od niej odwrócić. Jeśli obecne koszty działania chirurgii zagrażają pozostałym oddziałom, naszym obowiązkiem jest ratować szpital jako całość. Głos rady społecznej był wsparciem dla dyrektor w tej decyzji, a nie wyrazem obojętności wobec pacjentów czy pracowników – tak Marcin Alot uzasadniał swoją decyzję.

Wicestarosta Krzysztof Murawski odpowiedział też na zarzuty radnej Kaczorowskiej, że to radni powiatu zdecydowali o zamykaniu oddziałów:

– Proszę nie mówić, że Zarząd czy Rada Powiatu podejmuje decyzję o likwidacji oddziałów. Myśmy żadnej takiej uchwały nie podjęli w tej kadencji ani w poprzedniej. My podejmowaliśmy tylko uchwały o wspieraniu tych szpitali – podkreślił.

Członkini zarządu powiatu Anna Rogulska dodała z kolei, że samorząd nie planuje likwidacji żadnego z dwóch szpitali.

– Ja jestem również członkiem Zarządu, dbam o cały powiat i swoją gminę. Nigdy nie powiedziałam, że będziemy zamykać jakikolwiek szpital, czy w Pionkach, czy w Iłży. Tylko i wyłącznie robimy rzeczy, które w tym momencie są nam niezbędne i potrzebne, po to, żeby ten szpital jeszcze w ogóle funkcjonował – stwierdziła radna z gminy Przytyk.

Spór o pensje dyrektorek

Podczas dyskusji starosta Waldemar Trelka odniósł się do zarzutów dotyczących podwyżki dla dyrektor szpitala w Pionkach. Mówił, że wyniosła ona 3 tys. zł brutto, podczas gdy w publicznej dyskusji pojawiały się znacznie wyższe kwoty („bo tak ktoś usłyszał na targu na Manhatanie w Pionkach” – mówił). Przekonywał, że skupienie uwagi na pensjach dyrektorów odciąga uwagę społeczną od wielomilionowych strat placówki i niedofinansowania leczenia przez NFZ.

– Możemy grać pod publiczkę i przekonywać ludzi, że problem szpitala rozwiąże odebranie podwyżki pani dyrektor. Ale nawet gdyby zrezygnowała z części pensji, nie pokryje to kosztów pracy oddziałów ani zaległych  rachunków – mówił starosta, odnosząc się do czwartkowej wypowiedzi burmistrza Iłży Marka Łuszczka podczas sesji tego samorządu. Burmistrz zaproponował, aby dyrektor Joanna zrzekła się części wynagrodzenia, co „poprawi morale załogi”.

Radny Marek Jarosz zwrócił uwagę na drugą stronę medalu: decyzja o podwyżce w czasie ogólnego kryzysu szpitalnego była niefortunna. Starosta tłumaczył jednak, że 9-procentowe podwyżki co roku dla całego personelu medycznego są prawnym obowiązkiem, a nie może być też tak, że niektóre pielęgniarki zarabiają więcej niż dyrektor, którego zakres odpowiedzialności jest o wiele większy.

Iłża: negatywna opinia rady społecznej

W ten sposób radni gładko przeszli do spraw drugiego szpitala w Iłży. Jeszcze w 2021 roku placówka miała zysk w wysokości 1,92 miliona złotych. Później sytuacja systematycznie się pogarszała. Strata wyniosła 748 tysięcy złotych w 2022 roku, 2,51 miliona złotych w 2023 roku, 3,73 miliona złotych w 2024 roku i 4,09 miliona złotych w 2025 roku. Tylko przez pierwszych siedem miesięcy 2026 roku szpital zanotował już 5,25 miliona złotych straty. Wzrosły też zobowiązania wymagalne: z około 484 tysięcy złotych na koniec 2025 roku do 5,63 miliona złotych po siedmiu miesiącach 2026 roku. W ostatnich latach powiat przekazał szpitalowi w Iłży pożyczki na łączną kwotę blisko 12,82 miliona złotych (a ponad 2,7 miliona złotych radni już umorzyli).

Oprócz tego w iłżeckim szpitalu systematycznie spada liczba hospitalizacji na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii oraz przychody oddziałów zabiegowych, jak chirurgia. Problemy finansowe szpitala, w tym trudności z terminowym regulowaniem wynagrodzeń kontraktowych, spowodowały, że część lekarzy tej specjalności po prostu odeszła z pracy. Z powodu braku anestezjologów na początku września działalność tego oddziału została zawieszona, a ponieważ bez znieczuleń nie można wykonywać operacji, wstrzymano również pracę chirurgii.

Radny Marek Jarosz zwracał uwagę, że radni gminy Iłża podczas czwartkowej sesji z udziałem starosty zapewnili, że też szukają środków na wsparcie placówki.

– W Iłży słyszymy, że trzeba szukać pieniędzy na wsparcie szpitala, radni gminni rozmawiają o tym, skąd wziąć środki dziś i w przyszłym roku. Dlatego pytam wprost: czy złożono już wniosek dotyczący zamknięcia chirurgii? Trudno prosić o pomoc, jeśli jednocześnie mieszkańcy i radni odnoszą wrażenie, że los oddziału został przesądzony. Powiedzmy jasno, na jakim etapie jest ta sprawa i co konkretnie może jeszcze zmienić decyzję – mówił radny z Iłży, dodając, że w radzie społecznej szpitala jest od ponad 20 lat, ale skoro jej głos nie ma znaczenia, to złoży rezygnację.

Starosta Trelka potwierdził rozpoczęcie takiej procedury, podkreślając jednocześnie, że jest to tylko zamiar i zawsze jeszcze można go wycofać. Przypomniał, że sam głosował przeciw na posiedzeniu rady społecznej szpitala w Iłży, która podjęła negatywną opinię o planach likwidacji oddziałów. – Ja też jestem przeciwko, też zagłosowałem jak państwo na nie, ludzie mi bili brawo, ale czy od tego dług szpitala się zmniejszył? Żadne nasze głosowanie nie rozwiązuje problemu pokrycia kosztów dalszego działania oddziałów – dodał.

Krzysztof Kozera, członek Zarządu Powiatu, wskazywał na problemy z zapewnieniem pracy anestezjologów po opóźnieniach w regulowaniu należności. Radni przeciwni zamknięciu oddziałów argumentowali, że chirurgia i intensywna terapia są ważne dla bezpieczeństwa mieszkańców, a ich utrata może osłabić cały szpital.

– Rada społeczna powinna reprezentować ludzi związanych ze szpitalem: pacjentów i pracowników, którzy mówią nam, czego się obawiają. Dlatego sprzeciwiałem się likwidacji oddziałów w Iłży. Jeśli jednak nasze głosowanie nie wpływa na dalszy bieg spraw, trzeba uczciwie zapytać, jaką rolę ma ta rada. Nie chcę uczestniczyć w posiedzeniach tylko po to, by podnieść rękę i być „kwiatkiem do kożucha”. Z tego powodu zapowiadam rezygnację z członkostwa w radzie społecznej – stwierdził radny Tomasz Skiba.

– Chciałbym wiedzieć, czy problemy z finansowaniem szpitali powiatowych wyglądają podobnie w innych powiatach i w całym regionie. Jeśli kolejne oddziały chirurgiczne są zagrożone, mamy do czynienia ze sprawą znacznie większą niż spór o dwie placówki. Trzeba też jasno wyjaśnić mieszkańcom, jakie wymagania stawia się chirurgii i które zabiegi będą mogły być wykonywane w szpitalach powiatowych. Dopiero wtedy zobaczymy pełną skalę problemu i będziemy wiedzieć, o jakie rozwiązania zabiegać – podsumował radny Jan Siek, wiceprzewodniczący Rady Powiatu.

Waldemar Trelka odpowiedział, że takie same problemy mają niemal wszystkie szpitale w powiatach w Polsce i są placówki, których dług przekroczył już 100 mln złotych.

– Żeby utrzymać obecny zakres działania szpitala w Iłży, potrzebujemy nie jednorazowej zbiórki, ale gwarancji stałego finansowania. Już teraz około 10 milionów złotych i kolejne, jeszcze większe kwoty w następnych latach. Dlatego apeluję do radnych, żebyśmy razem pojechali do Ministerstwa Zdrowia i NFZ, zawieźli petycję mieszkańców i zażądali pieniędzy na leczenie. Ja również pojadę i podpiszę się pod takim żądaniem. Jeśli NFZ zapewni środki na przyszłe miesiące, zamiary dotyczące oddziałów i wypowiedzenia będzie można cofnąć. Jestem też gotów poprzeć rozmowę o przekazaniu szpitala w Iłży samorządowi województwa albo miasta. Warunek jest jasny: nowy podmiot wraz ze szpitalem przejmuje cały majątek oraz zobowiązania – dodał starosta radomski.

Misja NFZ

Ostatecznie Rada przyjęła uchwałę dotyczącą oceny sytuacji ekonomiczno-finansowej szpitala w Pionkach głosami 18 radnych; 3 było przeciw, a 3 wstrzymało się od głosu. Analogiczną uchwałę dla szpitala w Iłży poparło 16 radnych; 6 głosowało przeciw, 1 wstrzymał się. W ten sposób przyjęto sprawozdania z analizy ekonomicznej obu placówek jeszcze za 2025 rok. Nie były to głosowania nad likwidacją czy pozostawieniem oddziałów.

W punkcie wolne wnioski Krzysztof Kozera zaproponował zorganizowanie licznej delegacji do Ministerstwa Zdrowia i NFZ. Chciał, by wraz z radnymi pojechali przedstawiciele pracowników i mieszkańców, zanim zakończą się procedury dotyczące oddziałów. Kilkoro radnych zadeklarowało gotowość udziału.

– Decyzje dotyczące oddziałów nie są jeszcze nieodwracalne. Wypowiedzenia można cofnąć, zamiary likwidacji również. Wykorzystajmy ten czas, pojedźmy razem do Ministerstwa Zdrowia i NFZ: radni, przedstawiciele pracowników i mieszkańców obu miast. Przedstawmy petycje, pokażmy skutki obecnego finansowania i zażądajmy odpowiedzi, czy Fundusz zapewni środki na dalsze leczenie. Chcę podjąć się tej rozmowy i zdać Radzie sprawę z jej wyniku. Nie możemy później powiedzieć, że nie spróbowaliśmy – mówił wieloletni iłżecki radny.

Radna z Wierzbicy Agnieszka Jaworska poparła ten pomysł, podobnie, jak radny Filip Chrzanowski, który również zadeklarował udział, wskazując na systemowy charakter problemu:

– Wiemy, że to jest problem systemowy. W miarę możliwości czasowych mogę z wami pojechać. Natomiast oczywiście wiemy, jak to wygląda na poziomie Narodowego Funduszu Zdrowia i tutaj trzeba czekać na rozstrzygnięcia systemowe – dodał.

Podczas sesji poinformowano też o petycji dotyczącej szpitala w Iłży, pod którą zebrano około 3 tys. podpisów, zapowiedziano również przekazanie do NFZ i ministerstwa podpisów zbieranych w obronie chirurgii w Pionkach.

– Rada Powiatu wysłuchała dziś różnych stanowisk, bo przyszłość obu szpitali budzi zrozumiałe emocje. Mieszkańcy i pracownicy mają prawo oczekiwać jasnych odpowiedzi, a radni mają obowiązek zadawać pytania i oceniać przedstawione dane finansowe. Przyjęte dziś uchwały dotyczą jednak tylko oceny sytuacji ekonomicznej szpitali za ubiegły rok. Nie są to uchwały o likwidacji oddziałów, bo takich uchwał Rada i tak nie podejmuje. Potwierdzam, że do Biura Rady wpłynęła petycja w obronie oddziałów w Iłży, poparta licznymi podpisami. Głos mieszkańców musi być częścią dalszej rozmowy o przyszłości tych placówek – zamknął dyskusję Zdzisław Mroczkowski, przewodniczący Rady Powiatu (termin spotkania z przedstawicielami ministerstwa i NFZ nie został ustalony podczas obrad).

Rezonans, czyli chory system

Na zakończenie wróciła sprawa rezonansu magnetycznego w Pionkach. Radny Chrzanowski stwierdził, że władze powiatu przekonują, że urządzenie jest nieczynne, podczas gdy było wykorzystywane do diagnostyki pacjentów szpitala.

– Zapytałem jakiś czas temu, czy rezonans w Pionkach służy do badania pacjentów hospitalizowanych w szpitalu, usłyszeliśmy od dyrekcji, że tak, był wykorzystywany, choć tylko w pojedynczych przypadkach. Dlatego mówienie, że urządzenie w ogóle nie jest używane, jest chyba kłamstwem, może niewielkim, ale jednak. Szpital nie ma kontraktu z NFZ na badania pacjentów ambulatoryjnych, więc nie może wykorzystać rezonansu na skalę, na jaką pozwala sprzęt i jakiej potrzebują mieszkańcy. Podawajmy obie te informacje razem – mówił.

Jak tłumaczyła Joanna Czerwińska, dyrektor Wydziału Zdrowia Starostwa Powiatowego w Radomiu, odkąd rezonans znajduje się w szpitalu, było dosłownie 5 przypadków jego użycia. Decyzję o uruchomieniu sprzętu podejmowali lekarze w sytuacji zagrożenia życia pacjenta. Użycie aparatu zostało opisane w ramach procedury chirurgicznej, za którą NFZ zapłacił szpitalowi. Cały zasadniczy problem polega na tym, że nie ma kontraktu na tzw. ambulatoryjne badania rezonansem, czyli dla osób ze skierowaniem. Sprzęt nie jest przez to wykorzystywany na miarę swoich możliwości. W 2023 roku, po długiej drodze proceduralnej, uzyskaniu opinii i zgód m.in. krajowego konsultanta radiologii, oddział mazowiecki NFZ zgodził się na zakontraktowanie badań rezonansem i obiecał realizację kontraktu od 2024 roku. Wobec powyższego okoliczne szpitale zadeklarowały kierowanie swoich pacjentów na rezonans do Pionek. Gdy sprzęt został zainstalowany w połowie 2024 roku (powiat musiał dostosować pomieszczenia, zasilanie itd. pod ten konkretny model urządzenia), ten sam oddział NFZ… odmówił kontraktu, tłumacząc to brakiem środków. Mimo wielu wizyt dyrekcji szpitala w NFZ, a także kilkunastu pism oraz wielu prób negocjacji, NFZ konsekwentnie odmawia finansowania badań, chociaż czas oczekiwania na rezonans w publicznej służbie zdrowia w naszym regionie to prawie 1 rok.

ZAPIS TRANSMISJI Z SESJI RADY POWIATU
25 WRZEŚNIA 2026

Powrót