Aktualności

Marcowa sesja Rady Powiatu w Radomiu. Wielkie obawy o kondycję i straty szpitali powiatowych

20.03.2026

Szpitale powiatowe w Iłży i Pionkach toną w długach. Jeśli nie zmieni się nic w ich bieżącym finansowaniu przez NFZ, to straty sięgną kilkunastu milionów złotych do końca roku. Dyrektorki ostrzegały, że ich placówkom grozi nam widmo upadłości i restrukturyzacji. Radni Rady Powiatu jednogłośnie zaapelowali do rządu o pilne ratowanie placówek powiatowych, które na co dzień leczą 90 procent mieszkańców.

Marcową sesję Rady Powiatu otworzył jej przewodniczący Zdzisław Mroczkowski, który poinformował, że zaproszono na nią m.in. minister zdrowia, wojewodę mazowieckiego i dyrektor mazowieckiego oddziału NFZ. Temat trudnej sytuacji szpitali powiatowych zdominował zresztą całe obrady.

Na początku starosta Waldemar Trelka poinformował radnych o pracy Zarządu Powiatu oraz prowadzonych inwestycjach drogowych oraz innych zadaniach w jednostkach powiatowych.

Długa dyskusja o szpitalach

Najpierw sytuację szpitali przedstawiały obie panie dyrektor. Joanna Pionka, zarządzająca szpitalem w Iłży poinformowała, że nieustannie i bardzo dynamicznie wzrastają przychody placówki, ale jednocześnie z uwagi na coraz mniejsze wyceny i coraz niższe kontrakty z NFZ, szpital generuje coraz wyższe zadłużenie.

– Mamy początek roku i sytuacja szpitala już jest bardzo trudna, bo wciąż rosną koszty i to się nie bierze z tego, że my podwyższamy wynagrodzenia czy wydajemy bezmyślnie pieniądze, ale po prostu nieustannie wzrastają koszty energii, zakupów czy usług.  Przy każdym postępowaniu w zakresie zamówień publicznych nie zdarza się, aby któreś postępowanie zakończyło się niższą kwotą. Do tego dochodzą tzw. nadwykonania, których NFZ nie reguluje lub reguluje z dużym opóźnieniem. Biorą się one z tego, że mamy pacjentów trudnych, którzy wymagają skomplikowanych procedur medycznych – tłumaczyła dyrektor Pionka.

Szpital zatrudnia blisko 400 osób, posiada wykwalifikowaną kadrę medyczną i pielęgniarską, nowoczesny sprzęt i wyposażenie, przyznawane mu są tzw. miejsca akredytacyjne na kształcenie lekarzy na oddziałach.

– Mamy odpowiednie zaplecze diagnostyczne i odpowiednie zasoby ludzkie w spełniać wymagania, współpracujemy z uniwersytetem, który kształci lekarzy, a na oddziale chirurgii ogólnej są miejsca dla naszych lekarzy, którzy się kształcą. Wyposażenie jakie posiadamy w naszym małym szpitalu powiatowym jest tak dobre, że w niektórych szpitalach nawet o wyższym poziomie referencyjnym nie ma tak wszechstronnej diagnostyki – mówiła dyrektor Pionka.

Wtórowała jej Bernarda Dudek, dyrektor szpitala w Pionkach: – Zatrudniamy łącznie niespełna 400 osób, koszty osobowe w kosztach ogółem wynoszą ponad 107 procent wartości kontraktu, a nie mówimy o płatności za zobowiązania w stosunku do dostawców. Co do kosztów działalności, to na przykład oddział chirurgii ma przychody rzędu 15 milionów, a koszty przekraczają 19 milionów. Z ogromnym bólem stwierdzam, że jesteśmy zmuszeni do maksymalnego cięcia kosztów, nie unikniemy szeroko pojętej restrukturyzacji, bo niestety z takimi kontraktami nie jesteśmy w stanie się dalej utrzymać, nie mówiąc już o zbilansowaniu. Jesteśmy po wielu spotkaniach, rozmowach, konsultacjach z NFZ-em, z których wynika jedno: że pieniędzy nie ma i nie będzie. Powiem wprost: dla mnie to jest chore, że szpitale powiatowe, które zabezpieczają realizację usług medycznych dla około 90 procent społeczeństwa mają najniższą wycenę świadczeń. Jak mają się zbilansować? – dodała dyrektor pionkowskiej placówki.

Radny Marek Jarosz pytał o wyniki finansowe konkretnych oddziałów iłżeckiego szpitala, przyznając jednocześnie, że od 30 lat publiczna służba zdrowia jest niedoinwestowana.

– Jeżeli chodzi o dyrektorów, to bardzo im współczuję tej sytuacji prowadzić szpitale, które praktycznie w ponad 80 procentach w Polsce są pod kreską. Nasze szpitale powiatowe są mniej więcej na poziomie poniżej średniej, więc jest to niesamowity problem, dlatego chciałem podziękować paniom dyrektorkom za ich pracę, widzę ile wkładają w to zaangażowania kosztem swojego zdrowia – mówił radny.

Członek Zarządu Powiatu Krzysztof Kozera przypomniał, że w oba szpitale na przestrzeni 7 lat samorząd powiatowy zainwestował ponad 120 milionów złotych, a dodatkowo przekazał im środki z budżetu powiatu w formie pożyczek i środków zewnętrznych na kwotę 68 milionów.

– Same te liczby mówią jak olbrzymie jest zaangażowanie powiatu w utrzymanie szpitali, wszyscy pamiętamy jak one wyglądały i jak teraz wyglądają. Wszystko to zmieniło się w sposób imponujący, natomiast spotykamy się z taką barierą systemową, która powoduje, że mając potencjał nie możemy go w pełni wykorzystać. Sami też nie możemy na tyle wspomagać szpitali, żeby one mogły dalej bez przeszkód się finansować.  Myślę, że jesteśmy zgodni, że nie będziemy naszych szpitali likwidować ani zachęcać dyrektorów, żeby zwracali się o to do nas, bo po prostu tego nie zrobimy. Natomiast w jaki sposób nasze szpitale mają dalej działać w takiej sytuacji, jaka jest obecnie? W obu placówkach łącznie pracuje ponad 700 osób, a jeśli szpitale będą zmuszone do działań restrukturyzacyjnych, to mieszkańcy przyjdą po pomoc najbliższą, a najbliżej zawsze jest burmistrz miasta, czyli Iłży lub Pionek – mówił Krzysztof Kozera.

– Ja też jestem radnym od 1999 roku, ale nie pamiętam żeby kiedykolwiek strata szpitala tylko w jednym roku wyniosła ponad 13 milionów. Nie ma żadnych rozwiązań, które ratowałyby nasze szpitale, dopóki nie będzie innego finansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia, dopóki nie będzie jakiś strategii na szpitale powiatowe. Mnie się nasuwa jedna myśl, że są to celowe działania w celu likwidacji szpitali powiatowych. Mówmy to głośno i nie patrzmy politycznie. Co zrobimy jeśli na koniec roku zamkniemy się w kwocie 25-30 milionów złotych zadłużenia obu placówek? Co my mamy zrobić? Czy my mamy wyrazić zgodę na likwidację powiatowych szpitali? – pytał wicestarosta Krzysztof Murawski. – My jako Rada nie wyrazimy na to zgody, ale co będzie jak przyjdzie komornik i zamknie drzwi? Sytuacja pogłębia się jeszcze przecież mamy wyniki za 2019-2022 rok, wtedy szpitale wychodziły jeszcze na zero, a dzisiaj mamy już miliony złotych strat, dlatego apeluję do państwa, aby przyjąć dziś stanowisko i apel do pani minister, do pana premiera o ratowanie polskich szpitali powiatowych – dodał wicestarosta, który na początku marca uczestniczył w proteście szpitali powiatowych w Warszawie.

– Matematyka jest bezwzględna. Jeśli chodzi o zagwarantowanie płynności finansowej, czyli przejęcie roli Narodowego Funduszu Zdrowia, to i tak to robiliśmy, używając pewnych sposobów, wytrychów i forteli. Dzisiaj jednak to nie jest kwestia miliona czy dwóch, tylko kilkudziesięciu rocznie. Już dzisiaj mamy podjąć decyzję o przekazaniu tylko i aż 600 tysięcy złotych dla szpitala w Pionkach, po to, żeby firma nie wyłączyła systemu informatycznego, bez którego szpital w zasadzie może powiesić kartkę „dzisiaj zamknięte” – mówił starosta Waldemar Trelka. – Dziś szpitale mają prawie 3 miliony miesięcznie długu razy 10 miesięcy będziemy mieli na koniec roku 30 milionów zadłużenia obu szpitali, a jeszcze dodajmy do tego oczekiwania personelu medycznego, bo mają zagwarantowane prawie 9 -procentowy wzrost wynagrodzeń – wyliczał starosta. – Zapewniam, że jeśli chodzi o mnie, jeśli chodzi o Zarząd, będziemy wspierać obie panie dyrektor w niełatwych decyzjach, bo bardzo szybko możemy usłyszeć za chwilę na ulicach Pionek czy Iłży narrację pod tytułem „starosta zamyka szpital, powiat likwiduje nasze miejsca pracy” i to będzie się niosło, bo będzie efektowne. Tyle tylko, że pozostawienie tego stanu rzeczy i nie robienie niczego spowoduje całkowity upadek finansowy szpitali do końca tego roku. Wiemy już, że obecnie w NFZ brakuje 23 miliardów złotych na finansowanie służby zdrowia, a te resztki kontraktów, które dostają teraz szpitale mają być jeszcze obcięte o 20 procent. Zapytam więc czy ktoś widział prywatny SOR czy oddział wewnętrzny? To się nikomu nie opłaci, a nawet jeśli komuś się pogorszy w prywatnej klinice, to go wyślą do publicznego szpitala i niech się tam martwią o opiekę – dodał Waldemar Trelka.

Burmistrz Iłży przeciwko przekazaniu POZ szpitalowi

Przewodniczący Zdzisław Mroczkowski odczytał również apel do burmistrza Iłży w sprawie przekazania Gminnego Samodzielnego Publicznego Zakładu Podstawowej Opieki Zdrowotnej w Iłży do szpitala powiatowego w Iłży. Za takim rozwiązaniem przemawia kilka argumentów, w tym ułatwienie dostępu pacjentom gminnego ośrodka zdrowia do kompleksowej diagnostyki medycznej oraz zdecydowanie szybszy dostęp do leczenia szpitalnego. Konsolidacja powinna również zoptymalizować koszty działalności obu połączonych placówek, pozwoli na lepsze wykorzystanie zasobów ludzkich i sprzętowych oraz odciąży budżet Miasta i Gminy Iłża w zakresie ponoszonych obecnie wydatków.

Do propozycji odniósł się obecny na miejscu burmistrz Marek Łuszczek.  – Rozumiem wagę sytuacji, w jakiej szpitali się znajduje. Pan starosta w apelu podnosi, że strata szpitala za 2025 rok to jest 4,7 miliona złotych, ale 2,9 miliona to są koszty amortyzacji środków trwałych, czyli strata niepieniężna, a więc faktyczna strata pieniężna szpitala za 2025 rok wyniosła około 1,5 miliona złotych. W związku z tym nie widzę powodu, żeby myśleć, że przyłączenie zakładu podstawowej opieki zdrowotnej do szpitala powiatowego postawiłoby go na nogi, a wręcz przeciwnie. W moim odczuciu, jako samorządowca reprezentującego interesy gminy Iłża, mogłyby to doprowadzić do ograniczenia usług medycznych w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej i dlatego nie widzę możliwości przyłączenia gminnego POZ do szpitala powiatowego – stwierdził Marek Łuszczek, deklarując jednocześnie że w kolejnych budżetach gminy Iłża znajdą się środki na dofinansowanie inwestycji w szpitalu powiatowym. – Do naszych szkół dokładamy mniej więcej 20 milionów złotych rocznie, a mamy budżet nieco ponad 100 milionów i nikt się nas nie pyta, skąd weźmiemy pieniądze, bo system jest kulawy, podobnie jak system współfinansowania służby zdrowia i nie poradziło sobie z nim państwo od wielu, wielu lat.  Ja pamiętam takie czasy, jak pracowałem w szpitalu, bodajże w marcu 2000 roku, to były takie sytuacje, że przyjeżdżał zakład energetyczny i chciał odcinać prąd, a zakład wodociągów i kanalizacji już chciał odpinać wodę. To były dużo cięższe czasy niż te, które są. Mam nadzieję, że ten czy kolejny rząd, a najlepiej ten, po prostu poradzi sobie z tym kryzysem – dodał burmistrz Iłży.

– Jestem bardzo sceptycznie nastawiony do działań tego rządu, bo mija w tej chwili 2,5 roku jego pracy w kolejnych konfiguracjach, bo ministrowie się zmieniają, natomiast sytuacja wygląda w tej chwili tragicznie. Pamiętam deklaracje czołowych, prominentnych polityków, którzy w kampanii mówili zero limitów świadczeń, nie będzie żadnych zapisów, skrócimy czas oczekiwania, a lekarz będzie sam dzwonił do pacjenta, będzie czarodziejska różdżka, która zlikwiduje długi. Miało być pięknie, sprawnie i bez kosztów. Pamiętam też czasy, kiedy nasze placówki medyczne były na plusie, wypracowywały dochód, pamiętam batalię o szpital w Pionkach, bo byłem w nią osobiście zaangażowany. Kiedy działał on w warunkach można powiedzieć, że z początku XX wieku, kiedy pacjentów trzeba było wnosić na stołeczku po schodach na salę operacyjną – zauważył Jan Siek, wiceprzewodniczący Rady Powiatu. – Nasz szpital został zmodernizowany, unowocześniony, dostosowany do wszelkich standardów i warunków i co się dzieje? Jakoś nikt się nie pochyla nad tym, że zostały zaangażowane takie środki, że został zakupiony sprzęt, który stoi bezczynnie. W normalnym państwie ktoś miałby postawione za to zarzuty i pewnie poszedłby do więzienia, bo zostały zmarnowane olbrzymie środki finansowe.  Szpital ponosi znaczne koszty i nie ma winnego, a wszyscy święci na górze obiecywali, że będzie dobrze – dodał wieloletni radny z Pionek.

– Po pierwsze ta historia ma początek. To był wielki błąd wcześniejszych władz powiatu, że przekazały gminie przychodnię wraz z danymi pacjentów dosłownie z poniedziałku na wtorek. Ten wątek przekazania POZ do szpitala był poruszany wielokrotnie, nie tylko na sesji, na komisjach, ale również podczas posiedzeń Rady Społecznej, której pan burmistrz jest członkiem. To nie jest tak, że powiat zrzuca odpowiedzialność na miasto, myślę, że ta odpowiedzialność na panu burmistrzu tak samo ciąży jak na każdym z obecnych tutaj radnych. Wysłanie do pana tego apelu było i ciągle jest ofertą, zaproszeniem do merytorycznej rozmowy – tłumaczył starosta Trelka. – Moim zdaniem, gdyby POZ był jeden i skonsolidowany wokół szpitala, to od wejścia pacjenta do lekarza ogólnego przez specjalistę, a skończywszy na hospitalizacji, czy zabiegach, dawałoby możliwość prowadzenia pacjenta od początku do końca leczenia. Teraz często jest tak, że przychodzi ktoś do gminnego POZ, tam jest diagnozowany i leczony, a potem i tak trafia do szpitala, gdzie sytuacja się powtarza, znów diagnoza, znów badania i w ten sposób każda placówka ponosi te same koszty dwukrotnie – tłumaczył starosta Waldemar Trelka.  

Jednogłośny apel do rządzących

Radni przyjęli też stanowisko w sprawie braku odpowiedniego finansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia działalności leczniczej szpitali powiatowych w Pionkach i w Iłży. Nie obyło się bez krótkiej dyskusji, ponieważ w projekcie uchwały jako winnych tego stanu rzeczy wskazano konkretne osoby, w tym premiera Donalda Tuska. O wykreślenie z uchwały tego właśnie nazwiska apelowali radni opozycji.

– Myślę, że wszyscy się zgadzamy, żeby apelować do adresatów wymienionych w tej uchwale po to, żeby nastąpiła jak najszybsza zapłata tych nadwykonań, żeby nastąpiło lepsze finansowanie działalności bieżącej. Różni nas jednak podejście, a mianowicie 9 radnych, którzy podpisali się pod naszym projektem takiej alternatywnej uchwały, oceniło, że niepotrzebna jest tutaj wielka polityka. Jesteśmy temu przeciwni. Jeśli mamy być skuteczni, to powinniśmy jednym głosem zaapelować do adresatów, że domagamy się tych rzeczy, o których mówiliśmy w uchwale. Dlatego proponujemy, żeby wnioskodawcy zrezygnowali z zapisu o wskazywaniu winnych, który naprawdę niczego wielkiego nie wnosi – mówił radny Mirosław Ślifirczyk.

Treść apelu została ponownie odczytana przez przewodniczącego i radni doszli do wniosku, że należałoby jedynie zmienić jeden punkt uchwały, a pozostawić jej merytoryczne uzasadnienie. Z taką propozycją zwrócił się radny Filip Chrzanowski, który argumentował, że trudna sytuacja w służbie zdrowia jest problemem wielu rządów w ostatnich 20 latach i dlatego nie warto wymieniać obecnie rządzących jako winnych. Po krótkiej przerwie, poprawiony tekst uchwały, przygotowanej przez Zarząd Powiatu, jednogłośnie zaakceptowali wszyscy obecni.

Wiele bieżących spraw

Sprawozdanie z działalności Powiatowego Urzędu Pracy w Radomiu za 2025 rok przedstawił jego dyrektor Piotr Krakowiak.

– W ubiegłym roku ponad 9,5 tysiąca osób podjęło pracę, z czego ponad 8,3 tysiąca w ramach zatrudnienia niesubsydiowanego, czyli nie wspartego środkami Powiatowego Urzędu Pracy w formie dotacji czy refinansowania wynagrodzenia. To pokazuje, że zdecydowana większość przypadków zatrudnienia odbywa się bez udziału środków publicznych. Jeśli chodzi o poziom bezrobocia, to największy wzrost był zanotowany w mieście Radomiu, czyli 6,7 procent, a na terenie powiatu radomskiego ten współczynnik wynosił 5 procent. Mamy więc do czynienia z wyhamowaniem rynku pracy i to nie tylko na ziemi radomskiej, ale w całej Polsce. Nie mówimy jeszcze o załamaniu, ale na pewno jest to drastyczne wyhamowanie. To już kolejny rok, kiedy kilka gmin powiatu notuje wyższy poziom bezrobocia – mówił m.in. Piotr Krakowiak, w przystępny sposób prezentując szczegółowe dane liczbowe i analizy urzędu.

– Zrywamy z takim mitem, że podobno w urzędach pracy nie ma ofert pracy. Mamy na bieżąco ponad 4000 ofert pracy i nie tylko czekamy na to, co do nas trafia, ale również i aktywnie pozyskujemy je sami. Opracowaliśmy też barometr zawodów na rok 2026, co pozwoliło na wyodrębnienie 17 zawodów deficytowych, to przede wszystkim lekarze i pielęgniarki, nauczyciele przedmiotów zawodowych, kierowcy pojazdów ciężarowych, elektrycy i  spawacze. Tą wiedzą dzielimy się też z edukacją, nie tylko szkołami średnimi zarządzanymi przez Powiat Radomski, ale również docieramy do starszych klas szkół podstawowych, żeby budować pewną świadomość tego, co czeka tych młodych ludzi na rynku pracy – mówił dyrektor PUP.

Jak zauważył, do publicznych służb zatrudnienia trafia coraz mniej pieniędzy. W ubiegłym roku Powiatowy Urząd Pracy wydatkował z Funduszu Pracy około 50 milionów złotych w proporcjach około 52 % na rzecz mieszkańców i pracodawców z miasta Radomia oraz 48 % na rzecz powiatu radomskiego.

– Obecnie Fundusz Pracy na 2026 rok został obcięty od ponad 52 %, tak więc są to o połowę mniejsze środki na całe Mazowsze, dodatkowo doszło jeszcze utworzenie Miejskiego Urzędu Pracy na wniosek prezydenta miasta Radomia, popartego zgodą minister Agnieszki Dziemianowicz-Bąk. To nie sprawiło jednak, że obie instytucje mają teraz dwa budżety mniejsze o połowę. Budżet mniejszy o 52 % został podzielony na dwa i w tym roku Powiatowy Urząd Pracy, który obsługuje już wyłącznie granice administracyjne powiatu radomskiego, dysponuje kwotą niespełna 10 milionów złotych na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu. Jak łatwo to obliczyć, to jest około 18 % budżetu, który mieliśmy w zeszłym roku. Tego typu sumy wydawaliśmy czasami na jedną formę pomocy, dzisiaj tą sumę musimy podzielić na kilka – podkreślił dyrektor Piotr Krakowiak.

Zebrani wyrazili uznanie dla działalności jednostki i przyjęli ten dokument bez uwag. Radni przyjęli również informację roczną Powiatowego Lekarza Weterynarii, plan prowadzenia Powiatowego Centrum Opiekuńczo-Mieszkalnego w Krzyżanowicach, a także powierzyli Miastu i Gminie Iłża oraz Miastu Pionki zadań w zakresie kultury. Postanowili również powołać doraźną komisję statutową, która będzie pracować nad nowym regulaminem pracy Rady Powiatu.

Powrót